Dzień po dniu matki, dwa dni po 20-stych urodzinach mojej siostry. Cudowny dzień.Naprawde.wczoraj rozmawiałam z mamą, bardzo długo. o mnie, o moich problemach. dzisiaj wstałam "świeżo" i cały czas co miałam w głowie jak zamykałam oczy, to Jego uśmiech. Nawet teraz go widzę. Może to dlatego że podświadomie czułam że dostanę dziś przepiękny prezent od niego hah. Dzisiaj znowu się kłócą. Zawsze kiedy kłócą się wieczorem, dopada mnie strach. Bo tak jak na początku atakował tylko on, to było w miarę spokojnie , ale nie jest tak teraz gdy mama zaczyna walczyć. Niby nie mogę mieć jej tego za złe, nic nie robi złego wręcz przeciwnie, ale mama jest wybuchowa. I to bardzo. A to nigdy nie wróży nic dobrego. Czy się boję? Bardzo. nie wiem co mnie dziś spotka, nigdy tego nie wiem i to jest najbardziej przerażające.Już poszedł czajnik, garnek, doniczka, miotła i butelka. Boli mnie ręka drobny wypadek przy miotle kiedy mama się na niego rzuciła a ja chwyciłam miotłe on ją docisnął na moją rękę. I mnie ciut boli. Cały czas piszę z Mateuszem. Czuje się wtedy lepiej. Nie wiem czy dziś pójdę spać, a nawet jeśli to o której. Nie myślę teraz o tym. Ważniejsze jest dla mnie to by przetrwać ten wieczór. Wiem że zawsze jest rozwiązanie. Mogę zadzwonić. Ale jaki to będzie miało skutek? Dla mnie straszny bo już teraz jest mi cholernie ciężko. Właściwie to piszę ten "list" w razie gdyby coś się stało. Mi się stało. Ostatnio jak się tak kłócą coraz bardziej boję sie o siebie. oni o mnie o Bartku nie myślą wtedy. A ja nie wiem co mam robić. jest godzina 20; 54 godzina za mną, cały wieczór przede mną. To jest taki mój list, na zaś. Ktoś go chyba kiedyś znajdzie co nie? W końcu to internet, a w nim nie ma nic do ukrycia. Jestem zamglona, jestem Tajemnica, jestem wszędzie, jestem dla każdego, a nie ma mnie dla siebie. Ale ja wiem, że jak uda mi się to skończyć, to za te 10-15 lat usiąde na fotelu i powiem ze jestem szczęśliwa.