niedziela, 13 listopada 2016
Dlaczego nikt nie napisał przewodnika....
Jak to jest... Mieć rodzinę, zonę, dzieci,a na dodatek kochankę.... Kłamać co dziennie mówiąc że kocha, a później widzieć te same słowa wysłane do kogoś innego. Powodów może być tysiąc, ale i tak zazwyczaj kierujemy się tylko jednym rozwiązaniem. Co powinna zrobić córka, która znalazła wiadomości swojego Ojca do innej kobiety?? Podążyć spokojem i opanowaniem tak jak ma to zwyczaju, czy może dać się ponieść emocjom i wszystko powiedzieć. Tak po prostu wejść gdzież wysoko w samym centru życia i pozwolić uwolnić się od ciężkich słów. Uczucie, które się w tedy czuje jest okropne. Rozrywa nas od środka, nie pozwala nam normalnie funkcjonować. Powiedzieć wszystko i pozwolić by wydarzenia potoczyły się bardzo szybko czy może , pozwolić by osobę którą kochasz karmiła się złudzeniami i ciągłymi kłamstwami?! Mam piętnaście lat i z pewnością nie chciałam się o tym dowiedzieć. Mam wrażenie że wiem o czymś o czym nigdy nie powinnam się dowiedzieć. Można pozwolić aby wszystko się wydało albo aby było tak jak teraz: kłótnie, niepokój, przytyki. Co jeśli ktoś boi się że niektóre geny po rodzicach, te najbardziej niechciane pojawią się u niego. A co jeśli już je u siebie widzi i jest przerażony. Niby mamy przyjaciół, znajomych i bliskich... ale nikogo z kim możemy posiedzieć i powiedzieć o tym co nas trapi.Z niektórymi można rozmawiać tylko o nich samych. albo wyśmiewać się o kimś, innych zaś interesuje co u ciebie, ale chce słyszeć tylko te dobre rzeczy, natomiast złych unika jak diabeł wody święconej. Jesteśmy przestrzegani przez ludzi tak jak ktoś nas kiedyś widział. Nikogo nie interesuję, że chcesz zmienić swoją opinie. Dla nich zawsze będziesz spokojną, miłą, grzeczną, poważną i rozsądną dziewczynką... Czasem mamy ochotę oderwać się od wszystkiego co nas otacza, ale z drugiej strony coś jakby nam nie pozwalało. Co powinno się zrobić w takiej sytuacji. Dlaczego nikt nie napisał przewodnika jak się posługiwać w trudnych sytuacjach, albo jak radzić sobie w życiu...?
poniedziałek, 31 października 2016
Mieliście kiedyś tak, że mieliście wszystko i spieprzyliscie?? Byliście szczęśliwi, sobą robiliście to co kochacie bez zmartwień. A potem po prostu wszystko rozwaliliście i już nic nie było takie same. Nie mieliście potem odwagi wszystko ponaprawiać i co raz bardziej zagłębialiście się w nowej postaci, która zupełnie do was nie pasuję. Lata mijają i każdy zapomina kim byliście... Ja czuje frustrację za każdym razem gdy widzę bądź słyszę o kimś kto pomógł mi wszystko spieprzyć. A wy co czujecie?
niedziela, 30 października 2016
dlaczego...
Schrzaniłam cały dzień 😞. Miałam zająć się ostro do przygotowań, a skończyło się na tym, że przeczytałam książkę, którą poleciła mi bibliotekarka. Książka super napisana, ale zakończona tak jak nie lubię😒 bohaterka zakończyła swoją wypowiedź na rozmyślaniu co zrobiła, co postąpi itp. Ale o tym co dalej z bohaterami ani słowa. Z jednej strony to dobrze bo można dać popis fantazji😏, ale ja akurat lubię mieć wszystko wyjaśnione, nie lubię niedopowiedzeń 😔. W każdym bądź razie książka napisana super jesli ktos będzie ciekawy tytułu to piszcie w komentarzach. A więc za naukę prawie w ogóle się nie wzięłam, za to przeczytałam książkę... Jutro postaram dać z siebie 100%. Na dodatek o kazało się że nie muszę szukać sobie chłopaka, moja do mnie dzwoniła i powiedziała że syn jej przyjaciólki będzie dla mnie idealny... Jak to świetnie samemu decydować 😠. Znacie to uczucie? Gdy nagle dowiadujecie się że wasi rodzice próbują mieszać się w wasze życie? A tak w ogóle znacie jakieś fajne książki 😊 im grubsza tym lepsza😂 tematyka dowolna😉.
na własne życzenie...
Dzisiaj niedziela. Zapewne większość z nas pójdzie do kościoła ciesząc, że mają dłuższy weekend 😊 . Niestety ten kto jest zawalony nauką i obietnicami złożonymi nauczycielom dla niego to będzie coś w rodzaju poczucia, że przynajmniej mają czas na wyrobienie się. Zamierzam dzisiaj pójść do kościoła na 9, więc będę miała więcej czasu na moje obietnicę 😡 . Obiecałam pani z biologii że wystartuję w olimpiadzie, zaraz potem o to samo poszła się mnie zapytać pani z historii. I co ja zrobiłam?? Ależ oczywiście zgodziłam się😒. I tym sposobem już od dłuższego czasu jestem zawalona dodatkową nauką i to na własne życzenie. Dzisiaj przesuwamy zegarki o godzinę do tyłu(będę miała przynajmniej o godzinę czasu więcej 😉). Wpakowałam się w nieźle bagno... No cóż jak się powiedziało a, to trzeba powiedzieć b. Co by się stało gdybym nie zgodziła się na olimpiadę z historii, bądź odwrotnie? Czy to by sprawiło że miałabym więcej luzu i bym się napawała słodkim lenistwem? A może złożyłabym kolejną obietnicę...?
Subskrybuj:
Posty (Atom)