wtorek, 7 czerwca 2022

Memories

Wczoraj żyliśmy, dzisiaj żyjemy, jutro być może przeżyjemy. Niepewność nad losem ludzkim, nad naszymi wyborami jest nieunikniona. Rzekłabym nawet iż jest nieodłącznym elementem egzystencji. Lecz czy podejmując jakiekolwiek decycję bierzemy taką opcję pod uwagę? Czy zwracamy ówczesną uwagę na przemijalność? Póki nas nie dotyka osobiście nie zdajemy sobie z jej obecności sprawy. A przecież to nie tak, że pojawia się i znika, ona krąży, lawiruje pomiędzy nami. Jest nieustraszona, niezrażona naszymi groźbami i nie ugięta naszymi prośbami. W życiu zawsze przychodzi czas na podstawienie kropki. (14.03.2021r.) Powrót do starych wpisów jest momentami zawstydzający, żenujący jak i inspirujący. Dostając w pierwszej klasie liceum temat karnego wypracowania nigdy nie spodziewałabym się jak często będę wracać do tego zagadnienia. Czym jest kropka, kiedy ją postawić, czy da się ją przesunąć, wymazać? Co może oznaczać dla naszych znajomych wkoło, czemu niektórzy jej nie potrafią postawić? Czemu ciągle do tego wracam? Niepewność tego co może mnie spotkać w przyszłości nadal mnie przeraża. Chwilami zastanawiam się nawet jak to się mogło stać, że jestem właśnie na tym miejscu. Nie chodzi o to, że mi źle, ale jest to dla mnie niesamowicie abstrakcyjna rzecz. Nie zrozumcie mnie źle, czuję się tutaj naprawdę dobrze ale czuję się czasami przytłoczona, tak jak dzisiaj. Pisanie na tej stronie kojarzy mi się z wielkim bólem, strachem, z moimi nastoletnimi problemami. Zdecydowana większość ludzi mówiła mi, żebym się nie śpieszyła z dojrzewaniem, że będę za tym tęsknić, ale szczerze mówiąc nigdy nie byłam tak szczęśliwa z upływających mi lat. Dla mnie posiadanie wieku dorosłego to bezpieczeństwo i możliwości z nim związane. Od 15 roku życia nigdy niczego tak nie pragnęłam jak mieć możliwość zostawić ich wszystkich samych, zostawić ich z własnymi problemami, zostawić i pozwolić im się wykazać. Pozwolić sobie oszczędzić nocnych scen, porannych krzyków. Teraz kiedy właściwie jestem jedną nogą gdzie indziej czuję jak jest mi z tym ciężko. Jak ciężko mi w tym konkretnym miejscu postawić swoją jedną z najważniejszych kropek, a może nawet lepsze byłoby stwierdzenie "w końcu postawić kropkę". Bo czy to co wtedy robiłam można nazwać zakończeniem czegokolwiek? Czuję się przytłoczona do takiego stopnia, że nie robiłabym zupełnie nic oprócz wtulania się najlepiej w Filipa i leżenie cały dzień w łóżku. Jutro mi zostały ostatnie zaliczenia, potem już egzaminy, praktyki i koniec, udało mi się zrobić coś co kiedyś nie brałam nigdy pod uwagę. Zaczęłam mówić głośno, może to jeszcze nie to samo co krzyczenie, no ba, na pewno nie to samo co krzyczenie, ale dla mnie już dużo. Z krzyczeniem pomoże mi specjalista jak w końcu się do niego udam. Jak narazie znikam szkraby, jutro idę jeszcze powalczyć, następnie mam nadzieję, że będę mogła zmniejszą trwogą spojrzeć w przyszłość. (07.06.2022r.)

sobota, 25 kwietnia 2020

zakurzone wspomnienia

Udaję radość, której we mnie nie ma, ukrywam smutek, żeby nie martwić tych, którzy mnie kochają i troszczą się o mnie. Niedawno myślałam o samobójstwie. Nocą, przed zaśnięciem, odbywam ze sobą długie rozmowy, staram się odegnać złe myśli, bo byłaby to niewdzięczność wobec wszystkich, ucieczka, jeszcze jedna tragedia na tym i tak już pełnym nieszczęść świecie. Radość nie ma argumentów, smutek ma ich mnóstwo. Skutkiem tego właśnie jest tak okropny i tak trudno nam się z niego wyleczyć. Uświadomiła sobie, że życie może być smutne i że przeważnie jest bardzo smutne. Wszyscy udają, że nie jest, kłamią dzieciom (żaden film i żaden program telewizyjny nie przygotował jej na przykład do utraty codziennego świata i do siadania we własnej kupie), pewnie po to, by ich nie straszyć, nie onieśmielać, ale tak naprawdę życie rzeczywiście potrafi być smutne."-Bawię się proszę Pana, bawię w dorosłą kobietę. Nauczyłam się już malować oczy na zielono i usta ciągnąć czerwoną pomadką. Ciągle się bawię w dorosłą kobietę, to tak jak mała dziewczynka zakłada za duże obcasy swojej mamy, na których nie może przejść metra,  ale bardzo się stara. I ja się staram być dorosła, odpowiedzialna i silna.'' 

sobota, 30 listopada 2019

czwartek, 14 listopada 2019

chrzan.

Pomyślę, wykonuje i trach. Wychodzi na to, że niektórzy ludzie nie powinni zbytnio wysilać się na samodzielne myślenie, bo po prostu nie umieją. Czemu w każdej mojej decyzji pojawia się wątpliwość? Czemu do cholerny chociaż raz nie mogę być pewna swojego zdania i powiedzieć ; "Właśnie tak uważam. Jeśli tak postąpie, to naprawdę będzie dobrze." Tylko jeśli już dochodzi co do czego to kurde zaczynam myśleć. Jestem głupia. Chyba nic więcej nie uda mi się napisać. Kurde, staje się coraz bardziej wylewna, aż się łezka w oku kręci. 

czwartek, 24 października 2019

Śmieszne.

Dowiedziałam się, że prawdopodobnie zatrzyma się u nas ciocia. Wykryto u niej raka, jest podobno w zaawansowanym stanie. W Gliwicach mamy dobrą onkologie, więc łatwo można połączyć fakty. Lecz ta wiadomość mnie nie zszokawala aż tak bardzo jak ta, której się dowiedziałam jakiś czas temu. Ma przyjechać także do nas babcia. Śmiesznie się dzieje, naprawdę. Ciocia ma przyjechać i zatrzymać u nas, razem z nią przyjedzie pewnie choć na chwilę wujek, który również musi się gdzieś zatrzymać, jak oni przyjadą to pewnie pies też no bo go nie zostawią. I ja się pytam jak mają się u nas zmieścić dwójka dorosłych ludzi, za którymi nie zabardzo przepadam i pies w jednym pomieszczeniu, które za duże nie jest. Będzie śmiesznie. A czemu ma babcia przyjechać. To też śmieszna historia (wybaczcie mi, mam brzydki zwyczaj z ironizowania z poważnych spraw). Mama dostała telefon od opiekunki, mój wujek który z nią mieszka znęca się nad nią psychicznie. (kończę post po 3 dniach. Staje się coraz lepsza, nie ma co. Nawet pisać już nie umiem, gdzie są moje oklaski?) Z racji tego, że najwidoczniej staje się glupsza z dnia na dzień coraz bardziej, proponuję abym zakończyła to w jakiś sensowny sposób. Mama w czwartek prawdopodobnie ma pojechać z tatą po babcie. Tata narazie nic o tym nie wie, jak się dowie to zpewnością nie będzie tryskał energią. Mają wrócić w moje urodziny i babcia ma zostać z nami na czas nieokreślony. Co z Ciocią. Niewiele wiem, ale to że pojawi się na Śląsku jest bardziej niż pewne. No i proszę, jednak potrafię coś zakończyć, to jest doprawdy niebywałe.