poniedziałek, 31 października 2016

Mieliście kiedyś tak, że mieliście wszystko i spieprzyliscie?? Byliście szczęśliwi, sobą robiliście to co kochacie bez zmartwień. A potem po prostu wszystko rozwaliliście i już nic nie było takie same. Nie mieliście potem odwagi wszystko ponaprawiać i co raz bardziej zagłębialiście się w nowej postaci, która zupełnie do was nie pasuję. Lata mijają i każdy zapomina kim byliście... Ja czuje frustrację za każdym razem gdy widzę bądź słyszę o kimś kto pomógł mi wszystko spieprzyć. A wy co czujecie?

niedziela, 30 października 2016

dlaczego...

 Schrzaniłam cały dzień 😞. Miałam zająć się ostro do przygotowań, a skończyło się na tym, że przeczytałam książkę, którą poleciła mi bibliotekarka. Książka super napisana, ale zakończona tak jak nie lubię😒 bohaterka zakończyła swoją wypowiedź na rozmyślaniu co zrobiła, co postąpi itp. Ale o tym co dalej z bohaterami ani słowa. Z jednej strony to dobrze bo można dać popis fantazji😏, ale ja akurat lubię mieć wszystko wyjaśnione, nie lubię niedopowiedzeń 😔. W każdym bądź razie książka napisana super jesli ktos będzie ciekawy tytułu to piszcie w komentarzach. A więc za naukę prawie w ogóle się nie wzięłam, za to przeczytałam książkę... Jutro postaram dać z siebie 100%. Na dodatek o kazało się że nie muszę szukać sobie chłopaka, moja do mnie dzwoniła i powiedziała że syn jej przyjaciólki będzie dla mnie idealny... Jak to świetnie samemu decydować 😠. Znacie to uczucie? Gdy nagle dowiadujecie się że wasi rodzice próbują mieszać się w wasze życie? A tak w ogóle znacie jakieś fajne książki 😊 im grubsza tym lepsza😂 tematyka dowolna😉.

na własne życzenie...

Dzisiaj niedziela. Zapewne większość z nas pójdzie do kościoła ciesząc, że mają dłuższy weekend 😊 . Niestety ten kto jest zawalony nauką i obietnicami złożonymi nauczycielom dla niego to będzie coś w rodzaju poczucia, że przynajmniej mają czas na wyrobienie się. Zamierzam dzisiaj pójść do kościoła na 9, więc będę miała więcej czasu na moje obietnicę 😡 . Obiecałam pani z biologii że wystartuję w olimpiadzie, zaraz potem o to samo poszła się mnie zapytać pani z historii. I co ja zrobiłam?? Ależ oczywiście zgodziłam się😒. I tym sposobem już od dłuższego czasu jestem zawalona dodatkową nauką i to na własne życzenie. Dzisiaj przesuwamy zegarki o godzinę do tyłu(będę miała przynajmniej o godzinę czasu więcej 😉). Wpakowałam się w nieźle bagno... No cóż jak się powiedziało a, to trzeba powiedzieć b. Co by się stało gdybym nie zgodziła się na olimpiadę z historii, bądź odwrotnie? Czy to by sprawiło że miałabym więcej luzu i bym się napawała słodkim lenistwem? A może złożyłabym kolejną obietnicę...?