środa, 14 sierpnia 2019

Brak wpływu.

Na większość rzeczy, które nam się przytrafiają w życiu nie mamy najmniejszego wpływu. Chociaż chcielibyśmy niewiadomo jak bardzo zmienić ten fakt, to po prostu  się nie da. Najgorsze jest kiedy przejmujemy się tym, że nie mamy na to wpływu. Marzymy o tym aby było inaczej, ale jesteśmy całkowicie bezradni, nie da się nic zrobić. Ja tak właśnie mam i pewnie nie ja jedna. Odczuwam straszny strach, który paraliżuje od środka, który sprawia że mam ochotę rzucić to wszystko gdzieś daleko, zostać sama nie musząc nic nikomu tłumaczyć. Najbardziej czego się boje to tego, że będę oceniona z czegoś co nie zależy kompletnie do mnie. Wszyscy mają pewną rysę, nie zmieni się tego. Udało mi się zrobić coś co chciałam od bardzo dawna, odcięłam się. Można zrzec, że dosłownie. Ścięcie włosów to jakby pożegnanie się z przeszłością, z dawną historią. Tak jak Spartanie ścinali włosy siedmioletnim chłopcom jako symbol, że coś się kończy i zaczyna się coś nowego. Ja zaczynam teraz zupełnie coś nowego. Miałam kiedyś wszystko zaplanowane, czułam się wtedy bezpiecznie, byłam przygotowana. Skąd miałam wiedzieć, że plany mogą się zmienić, że nic nie jest na stałe, że życie plata figle, jest niespodziewane, zaskakujące i równocześnie intrygujące. Teraz kiedy nie mam planów czuję się bezradnie,nie wiem co robić. Kiedy zasiadłam do laptopa miałam ogromną ochotę by coś napisać, wyrzucić to z siebie by było mi lżej, ale nie wiem co pisać. Chyba straciłam to coś. Coraz ciężej mi się piszę o tym co czuje. Dobranoc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz