środa, 4 stycznia 2017

Kluczyki z szufladki.....

Wszyscy jesteśmy pogrupowani. Niektórym się wydaje że to oni dyktują innym zasady, ale to tak naprawdę to mylne złudzenie.Oni również są szufladkowani przez innych, a inni przez jeszcze innych.Takie błędne koło.Po takim szufladkowaniu komoda zostaje zatrząśnięta i zamknięta na klucz. Im więcej osób wierzy i ufa takim przypisom do ludzi tym więcej jest kluczy. Mnie się mój przypis nie podoba bo w zadzie.... to on nie jest mój tylko mojej zatuszowanej i zaktorektowanej maski, którą samowolnie( choć nie do końca) od około 3 lat noszę. I choc staram się zmienić szufladę to wcale nie jest takie proste. Nie potrafię ukraść i podmienić aż tyle kluczy.Przynamniej nie teraz.... i przynajmniej nie w tej chwili.Z dnia na dzień coraz większą mam obojętność do mojej obecnej sytuacji w domu.Kiedyś miałam bardzo dobry kontakt z mamą, lecz od jakiegoś czasu zauważam że słucha mnie i odpowiada na odczepnego.Tak jakby uważała że jestem nastolatką no i po prostu muszę się wygadać.Zrobiłam nawet test.Opowiadałam mamie miniony dzień w szkole, a gdy uznałam że mama przestała mnie słuchać przerwałam, poczekałam kilka sekund i zaczęła mówić o czymś innym.Nawet się nie zorientowała.W zasadzie to dlatego założyłam bloga aby móc powiedzieć to co nie mogę mówić w realu. Tu przynajmniej mogę się wygadać.Mam nawet lepiej.Dzięki temu że nikt tu nie wchodzi zyskuję większą swobodę i po raz pierwszy od dawna mówię ( w zasadzie to piszę 😊 ) bez obawy że ktoś mnie zacznie wytykać lub wyśmiewać.Co do mojej maski, bardzo zalezy mi na tym aby ją zrzucić i rozgnieść aby już nigdy nie była zdolna do użytku.W 3 klasie gimnazjum raczej to mało prawdopodobne 😉( klucze😏) ale po gimnazjum, w nowej szkole, z czystą kartą wszystko jest możliwe. Choć nigdy nie wiadomo czy zmiany nie będą gorsze...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz