piątek, 6 lipca 2018

wiersz


Zamknij oczy i leć, w otchłań tysięcy drzew Zamknij oczy i leć i nie przejmuj się, Wszystko przemija, nic nie pozostaje, Żegnaj się teraz oraz na stałe, Nie bój się tego, to wcale nie boli, To drobne przecięcie, drobne odczucie A w sercu poczujesz ukojenie dla snu. Wszystko się kończy, więc wyrzuć karty na stół, nie przejmuj się czemu, tylko to rób, Bądź dzielny, odważny to steki bzdur,
Złóż pokłon i głowę też spuść,
Już nie dasz rady i Ty o tym wiesz,
A wciąż nadal walczysz o tak głupią rzecz,
Przejrzyj na oczy i pogódź się z tym i przestań w końcu na jawie wciąż śnić.
Więc zamknij oczy, nie otwieraj ich już i poczuj ten ból.
Zamknij oczy i leć, po to tu jesteś, By czuć wszystko więcej,a cierpieć najwięcej.

I jak wam się podoba? Mi bardzo. Nie ukrywam, myślę o śmierci dość często, a w mojej głowie przemijają myśli czy może nie skończyć z tym wszystkim, ale jak na razie nie zamierzam się poddać. Mówię głośno o śmierci by przestać się jej bać oraz zrozumieć dosadnie jaka to głupota by była, gdybym zakończyła w ten sposób swoje życie. W tym wierszu, ukazałam jak to.szybko i łatwo można załatwić, drwię z samej z siebie , przedstawiając że nie mam innej opcji. i właśnie dzięki temu odradza się we mnie nadzieja, bo wiem że ja dam radę. Wiem że nie podam się z byle jakiego powodu. Nie gwarantuje że nigdy się nie zabije, ale mogę obiecać że zrobię to tylko i wyłącznie w sytuacji kiedy nie będę miała innej opcji, kiedy będę miała dosadnie dość i kiedy będę szukała pomocy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz